Szanowni Państwo!

Tak jak nie ma jednej historii Solidarności, bo jest sumą losów pokoleń Polaków, tworzących tę organizację, tak nie ma jednej, wspólnej historii bocheńskiej opozycji. Bo była ona różnorodna i wielopłaszczyznowa, jak i środowiska, z których wywodzili się jej członkowie. Stanowili ją i robotnicy i pracownicy z cenzusem naukowym, ludzie dorośli i kilkunastoletnia młodzież. Przeważali mężczyźni, ale nie brakowało pań, dla których pojęcie matki-Polki nie ograniczało się tylko do pielęgnacji domowego ogniska. Wszyscy oni, działając w niespełna 30-tysięcznym mieście, przyczynili się do narodzenia legendy, która w jakimś stopniu trwa do dziś, bo po dziś dzień pozostali w cieniu, nie ujawnili swych nazwisk, ani tego, co robili. Nie odcinają też kuponów od swej działalności, bo uważają, że to, co robili zarówno przed, jak i po stanie wojennym, to był obywatelski obowiązek, obowiązek, a nie droga do kariery. Bo kierowali się patriotyzmem, słowem w obecnych czasach okrutnie sponiewieranym przez różnych piewców tzw. nowej moralności.

13 grudnia 1981 roku stan wojenny zamroził (ale nie powstrzymał) solidarnościowy pochód do wolności. Kilka miesięcy później wyszedł z konspiracyjnej drukarni pierwszy numer „Kurierka”, pisma bocheńskiej „Solidarności”. Niewielki formatem (A-4), dwu- , rzadziej czterostronicowy krzepił felietonami i dostarczał wiele praktycznych informacji, choćby z dziedziny praw obywatelskich. Był także kroniką swojego czasu, odnotowując skrzętnie dramatyczne wydarzenia stanu wojennego, akty represji, sprawy pracownicze bocheńskich i brzeskich zakładów pracy, a nadto ujawniał wiele niepraworządności. W pierwszym okresie gorących dni mroźnego stanu wojennego „Kurierek” był widomym znakiem trwania „Solidarności” i tonem, nazbyt może patetycznym, ale krzepiącym i wyrazistym obwieszczał niezmiennie, że Solidarność zwycięży...

O trwałości i znaczeniu małego (formatem) „Kurierka” świadczyło to, że ukazywał się regularnie (raz lub dwa razy w miesiącu) od 13 grudnia 1981 roku do roku 1989 - w sumie 122 numery. Ani drukarze, ani redaktorzy jak i kolporterzy nigdy nie zostali wykryci przez Służbę Bezpieczeństwa. To, co nie udawało się gigantom niezależnego ruchu wydawniczego „S”, takim jak „Tygodnik Mazowsze" czy krakowski „Hutnik”, regularnie „zaliczającym” większe lub mniejsze wpadki, stało się udziałem skromnego, bocheńskiego pisma. Dzisiaj „Kurierek” jest dokumentem epoki, zapisem stanu rzeczywistego, ale też odzwierciedleniem nastrojów, poglądów i mentalności ludzi Solidarności tamtego czasu. Nie mnie oceniać jego znaczenie, ale na pewno wolno z dumą napisać: mały formatem, niósł wielkie przesłanie... i do wolnej Polski doniósł.

Prezentowany portal nie przedstawia wszystkich dokumentów i zdarzeń tamtych lat. Zdaję sobie sprawę, że to na razie jedynie cząstka tego wszystkiego, co było i wydarzyło się w Bochni i Brzesku. Bocheńsko-brzeska Solidarność to nie tylko "Kurierek". To przede wszystkim ludzie, którzy ją tworzyli. Dlatego też portal cały czas jest uzupełniany. W tej kwestii liczę na pomoc świadków tamtych wydarzeń. Nie tylko tych, którzy brali czynny udział w strukturach Związku, ale też tych bezimiennych, którzy swoją postawą tworzyli historię w naszej małej ojczyźnie. Dlatego proszę o nadsyłanie materiałów (skany lub zdjęcia), które można by opublikować lub informację o ich istnieniu. Wdzięczny także będę za uwagi dotyczące portalu. Szczególnie wdzięczny będę za relacje lub wspomnienia tamtych czasów, które ożywiają prezentowane dokumenty. Wszak fenomen Solidarności to atmosfera tamtych czasów, powodująca zbiorowy wysiłek w drodze do wolności.

 


Jerzy Orzeł


Redakcja

j.orzel@wp.pl

 

 

Szukaj

Statystyki

Użytkowników:
3
Artykułów:
300
Odsłon artykułów:
603162
Copyright © 2016 Archiwum Bocheńskiej Solidarności. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Joomla! jest wolnym oprogramowaniem wydanym na warunkach GNU Powszechnej Licencji Publicznej.